OBÓZ W NYMBURKU – DZIEŃ 7

Core stability i streching – to samo. Brak zajęć, brak kontroli. Na szczęście chłopaki zauważają już tę przepaść między nami, a zachodem – myślą, dopytują. Zaczynają rozumieć, że muszą być wzorami w klubach. Wzorami dla trenerów. Muszą sami współtworzyć siebie, czytać, interesować się. Widzą ogrom pracy, mam wrażenie że psychicznie odczuwają te obciążenia. Że ten sport to jednak nie jest trochę pojeździć, trochę pobiegać, wstawić zdjęcie na Facebooka, zjeść pizzę i popływać. Dociera do nich, że to jest ciągła praca – nad rozwojem, nad poprawianiem niedoskonałości, techniki, siły, szybkości, mentalności – wszystkiego.
Zostaliśmy również zaproszeni w przyszłym tygodniu do Nymburka na 5 dni na kolejny obóz. Będzie Jan Celustka, czyli najlepszy czeski triathlonista i wszyscy młodzieżowcy. Ogromna szansa dla chłopaków, żeby potrenowali z takimi zawodnikami.
Myślę, że Kamil dobrze podsumował ten obóz, mówiąc wieczorem “naprawdę w pytę się tutaj nauczyłem” – czyli robota zrobiona była bardzo dobra.

Po ćwiczeniach obiad i 1,5 godziny przerwy. O 14:00 basen – godzina, średnie tempo, bez dużych akcentów. Następnie pół godziny przerwy i półtorej godziny spokojnego roweru. Świetna pogoda pomagała złapać oddech po tych kilku ciężkich dniach.
Po rowerze chłopcy byli wyjątkowo głodni, więc zaciągnęli mnie na kolację o 17:40, a że drzwi otwierają o 18:00, to sobie posiedzieliśmy i trochę pogadaliśmy.
Po kolacji chłopaki zabrali się za wpisywanie i poprawianie wpisów na TrainingPeaks, trochę się pouczyli i pogadaliśmy 1,5 godziny o wrażeniach z treningów na obozie, o profesjonalnym podejściu do sportu, o tym że sami muszą cały czas myśleć o sobie i swojej przyszłości, o roli jaką chcą odegrać z sporcie.
Podsumowując – dzisiaj dzień spokojny, w porównaniu z innymi wręcz leniwy. Co ciekawe, Kamil zasnął dopiero po 23:00 – czyli faktycznie musieli dzisiaj nabrać świeżości. To dobrze – bo jutro podobno bardzo ciężki dzień, ostatni super mocny akcent.

ZBIGNIEW ŁASICA