OBÓZ W NYMBURKU – DZIEŃ 4

Dzień czwarty. Zaczynamy o 6:50 od 20-minutowego rozciągania na korytarzu. Następnie śniadanie, 40 min. przerwy i ponad godzina siłowni. Bardzo fajne, oryginalne ćwiczenia, razem z czeskimi reprezentantami.

Szybki obiad o 11:30 i od 13:00 godzina lekkiego basenu. Następnie, o 14:30 długi, prawie 3-godzinny mocny rower. Zawodnicy wrócili padnięci, ale Jan zabrał ich od razu jeszcze na 20 minut rozciągania.

30 min przerwy i kolacja. Po kolacji niespodzianka – 1,5 godz. intensywnego basenu. Ku mojej i Jana radości, chłopaki dają radę, nie odstają od Czechów i nie odpuszczają żadnego ćwiczenia. Wychodzą bardzo zmęczeni – zdjęcie Jacka mówi wszystko.

Łącznie dziś zrobiliśmy 7 godzin treningów. Wszyscy trzej przyznali, że najwięcej w życiu w ciągu dnia.

Wieczorem pokazałem Janowi propozycje startów w ciągu sezonu dla naszych zawodników. Nanieśliśmy jeszcze niewielkie zmiany i pokazałem plan chłopakom. Bardzo im się spodobał – rozsądnie czasowo, stary urozmaicone, a co najważniejsze – często za granicą.

Następnie zrobiliśmy video analizę techniki pływackiej i porozmawialiśmy o uzupełnianiu treningów w aplikacji TrainingPeaks – każdy zawodnik posiada konto PRO, trenerzy lokalni mają podgląd treningów, więc każdy będzie na bieżąco widział wszystkie realizacje. Póki co chłopaki uczą się angielskich słówek potrzebnych do opisywania treningów, typu pace, exercise, break, interval itd.

Chłopcy nawiązują relacje z czeskimi kolegami, w szczególności z Michalem Simeckiem (junior) oraz Jirką Kalusem (młodzieżowiec). Rozmawiają swobodnie po angielsku, dzięki czemu w czasie zawodów zagranicznych będą mieć kogoś, z kim mogą porozmawiać, kogo będą znać, z kim mogą zrobić na rowerze ucieczkę. Cały czas podkreślamy chłopakom rolę i potencjał takich znajomości.

Z ciekawostek – przyjechał do nas i trenuje z nami Petr Vabrousek – zawodnik, który ukończył 168 Ironmanów (rekord świata), wygrał maraton na Antarktydzie, a do nas przyjechał prosto z ultramaratonu na Saharze. Prywatnie kolega Jana – nawiązaliśmy relacje, wiec w razie czego być może na środku Antakrtydy spotkamy kogoś znajomego :-)

ZBIGNIEW ŁASICA