OBÓZ W NYMBURKU – DZIEŃ 1

Dzień pierwszy pierwszego obozu Elemental Tri Team. Ostatniego etapu selekcji. Ostatniej okazji na poznanie wzajemnych oczekiwań. Ostatniego czasu na przemyślenia dotyczące własnej przyszłości, godzenia sportu z nauką, współczesnych wymagań profesjonalnego sportu wyczynowego. Organizowany na szybko – informacja o wyjeździe pojawiła się nagle – szybka decyzja, pytanie do trenerów czy zawodnicy mogą jechać – było kilka problemów ze szkołą i innymi startami, ale pozwolili. Potwierdził Kamil Damentka, Jacek Krawczyk i Kacper Stępniak.

Wynajem busa, zakup biletu kolejowego dla Kacpra z Rumi do Warszawy, dla Jacka z Poznania do Wrocławia i można odliczać godziny do odjazdu.

Pobudka 3:50, wyjazd z domu o 4:30. Spotkanie z Kamilem i Kacprem na Targówku o 4:45 i wreszcie ruszyliśmy do Wrocławia. Tam równo o 8 rano spotkaliśmy się z Jackiem, który punktualnie przyjechał pociągiem z Poznania i po szybkiej kawie całym składem ruszyliśmy w stronę Czech.

Na miejsce, czyli do ośrodka sportowego w miejscowości Nymburk koło Pragi, dotarliśmy o 11:55. Szybki check-in, zapoznanie z nowym czeskim trenerem i jego zawodnikami, którzy będą od dziś tworzyć naszą obozową grupę, dojedzenie pozostałych z drogi kanapek, składanie rowerów i zaczynamy.

13:00 – trening siłowy i ogólnorozwojowy z Janem. Chłopaki walczą, ale widać że siły w porównaniu ze znacznie starszym trenerem bardzo brakuje. Rozciąganie taśm, wózek, gumy, berety – proste, ale wymagające ćwiczenia.

O 14:00 zaczęliśmy testy rowerowe – 3 rowery wpięte w trenażery, pomiar mocy, analiza mleczanów, walka na całego. Z chłopaków pot leje się wiadrami, co widać na zdjęciach, ale się nie poddają. 4 minuty równo, potem 30 sek. regeneracji, potem kolejne 4 minuty z mocą o 40 W większą, 30 sek. regeneracji i tak w kółko. Jako, że moc jest zależna od prędkości, to im szybciej pedałują, tym mają mniejsze obciążenie na trenażerze. Jak zaczynają wolniej kręcić, to mechanizm automatycznie zwiększa opór na rolce, aby utrzymać tę samą moc. Chłopaki analizują – szybciej kręcić ale lżej, czy wolnej ale ciężej – walka psychiczna.

W międzyczasie Jan ocenia rowery i pozycję chłopaków:

Kamil: zła pozycja, zbyt duży ciężar na rękach, za nisko kierownica

Jacek: za mała rama roweru, zła pozycja, za wysoko siodełko, za nisko kierownica, rower brudny i zaniedbany

Kacper: najlepsza pozycja, dobra świadomość roweru

Kończą wymęczeni i głodni, ja jadę do supermarketu po wodę i zapasy jedzeniowe, a chłopaki idą prosto z trenażerów na basen. Godzina pływania od 16 – zajęcia z techniki, spokojne rozpływanie, dużo ciekawych ćwiczeń. Trener mówi czasem do wszystkich po angielsku, czasem do naszych po angielsku, a do Czechów po czesku, a czasem do wszystkich po czesku. Kto nie zrozumie i nie dopyta – podpatruje innych i zgaduje ćwiczenie. Fajna zabawa, świetne obycie z nową sytuacją.

Po basenie na chwilę do pokoju – połykają momentalnie duże Calzone z kurczakiem, pączka i legendarne batony Tatranky. W międzyczasie ubierają się w ciepłe rowerowe rzeczy (ok. 5 st.C) i o 17:30 zbierają się na rower. Pamiątkowe zdjęcie przed hotelem i 45 min spokojnego treningu w grupie. Powrót, ogarnięcie się i wreszcie kolacja. Zjadamy do 19:30, godzina rozmowy naszej czwórki z Janem (analiza dnia, informacje na temat aplikacji TrainingPeaks, w której będziemy śledzić treningi naszych zawodników, ocena dzisiejszych zawodów traithlonowych WTS w Kapsztadzie w RPA). Po 20:30 chłopaki idą na regenerację na hydromasaż, a następnie oglądają powtórkę relacji z zawodów.

Wracamy do pokoi, można posprzątać po całym dniu, usiąść na chwilę do komputera. O 22:30 wszyscy już śpią.

Podsumowując dzień – ciekawe doświadczenie. Zaczynając od trudności w komunikacji (dla chłopaków nowością jest całodzienna komunikacja po angielsku), przez ogromną aktywność (6 różnych zajęć + 7-godzina podróż), po nowe ćwiczenia i naukę. Wszystko zmierza w dobrą stronę.

Wnioski z dnia – trzeba pilnie umówić wszystkich na bikefitting, wzmacniać siłę mięśni, dobrać ramy rowerów, zacząć odpowiednio mierzyć przebieg treningów i startów, pracować nad psychiką, precyzją, dbaniem o sprzęt. Dużo pracy do wykonania.

ZBIGNIEW ŁASICA